Kategorie
Newsy

Nasi grali – Juniorzy B1

3 Kolejka – III liga wojewódzka B1 Junior Młodszy 2010-11

Nie zawsze wynik opowiada całą historię meczu. Nie zawsze w pełni odzwierciedla to, co działo się na boisku i nie zawsze jest powodem, by schodzić z niego ze spuszczoną głową. Tak właśnie było w naszym sobotnim spotkaniu z 1. FC Katowice. Mam zresztą poczucie, że te słowa dobrze opisują nie tylko ten jeden mecz, lecz także obecny etap naszej wspólnej drogi.

Przegraliśmy po raz kolejny, ale w naszej grze dostrzegłem wiele pozytywów. Zawodnicy swoją postawą dali mi wystarczająco dużo powodów, by patrzeć dalej niż na sam rezultat i z optymizmem myśleć o tym, co przed nami. Rozwijamy się także wtedy, gdy droga do celu jest trudna, a mimo to nie zatrzymujemy się, nie poddajemy i nie tracimy wiary w siebie.

Nigdy nie oczekuję od swoich zawodników perfekcji. Oczekuję zaangażowania całym sercem — tego, że każdy zrobi wszystko, co w jego mocy, i nie zrezygnuje, gdy pojawią się trudności.

A błędy? Daję swoim piłkarzom prawo do ich popełniania. Chcę, żeby szukali rozwiązań, podejmowali decyzje i czasem ryzykowali, próbując realizować własne pomysły na grę. Jeśli coś nie wyjdzie, a niewłaściwa decyzja będzie nas kosztowała nawet stratę bramki, trzeba to przyjąć, zrozumieć i wyciągnąć wnioski. Takie doświadczenie może stać się kolejną cegiełką w rozwoju zawodnika.

Wolę, by moi piłkarze podejmowali odważne próby bez zbędnej presji i strachu przed pomyłką, niż grali na alibi: unikali odpowiedzialności, nie pokazywali się do podań albo pozbywali się piłki na oślep. Chcę dawać im swobodę, dzięki której będą mogli pokazać swoje umiejętności i rozwijać samodzielność. Dlatego konsekwentnie powtarzam im, żeby nie bali się grać.

W spotkaniu z 1. FC Katowice były elementy, w których wyglądaliśmy lepiej od przeciwników. Przydarzyły nam się jednak błędy, które rywale wykorzystali, zdobywając bramki. To część nauki. Przed nami jeszcze wiele spotkań, a wnioski z tego meczu mogą nam bardzo pomóc.

Od pierwszego gwizdka goście, nie bez powodu czujący się faworytami, zdecydowanie ruszyli do ataku. Szybko zepchnęli nas do głębokiej defensywy i wypracowali serię rzutów rożnych.

Odpowiedzieliśmy groźnym kontratakiem po jednym z takich fragmentów gry. Franek Patałąg doskonałym zagraniem z okolic piątego metra uruchomił dynamicznego Bartka Saternusa, dzięki czemu błyskawicznie przenieśliśmy piłkę na połowę przeciwników. Bartek posłał prostopadłe podanie do Olafa Krzaka, który ruszył w kierunku bramki. Niestety, jeden z wracających obrońców w ostatniej chwili wytrącił go ciałem z równowagi, utrudniając skuteczne zakończenie akcji.

W kolejnych minutach rywale próbowali zagrażać nam przede wszystkim długimi podaniami w kierunku szybkich napastników. W tej fazie spotkania skutecznie rozbijaliśmy jednak ich ataki.

W 33. minucie, podczas kolejnego kontrataku, Bartek Saternus został sfaulowany w pobliżu narożnika pola karnego. Obrońca gości otrzymał żółtą kartkę, a my stanęliśmy przed szansą na zdobycie bramki z rzutu wolnego. Ten element nie jest jeszcze naszą główną bronią, ale mamy zawodników, którzy potrafią dobrze go wykonać. Do piłki podeszli Bartek i Olaf. Po krótkim ustaleniu odpowiedzialność za uderzenie wziął Olaf, jednak tym razem próba nie przyniosła gola.

Chwilę później bramkarz gości wznowił grę długim podaniem. Piłkę przejął na skrzydle napastnik, który ruszył w kierunku linii końcowej. Wyczekał na interwencję naszego obrońcy, a kiedy ten zaatakował piłkę, minął go zwodem i wbiegł w pole karne.

Sytuację próbował jeszcze ratować nasz wojownik Filip. W pełnym biegu wrócił z okolic połowy boiska, żeby pomóc kolegom, ale jego ofiarny wślizg nie zdołał zatrzymać akcji. O piłkę walczył jeszcze Kacper Stokfisz, jednak rywale zakończyli atak skutecznym strzałem z bliskiej odległości.

Kilka minut później, po kolejnej serii rzutów rożnych, straciliśmy drugą bramkę. Franek wyszedł do dośrodkowania i strącił piłkę, lecz ta niefortunnie trafiła wprost pod nogi przeciwnika. Zawodnik gości wykorzystał okazję, trafiając do siatki z woleja.

Tuż przed przerwą rywale podwyższyli prowadzenie. Po naszym niecelnym podaniu jeden z obrońców przejął piłkę i posłał ją daleko do przodu. Napastnik ruszył na bramkę i mimo presji trzech wracających zawodników zdołał oddać strzał. Franek obronił pierwsze uderzenie, ale przy dobitce był już bezradny.

W przerwie dużo rozmawialiśmy — zarówno wspólnie, jak i indywidualnie. Najważniejsze było dla mnie to, co działo się w głowach zawodników: poczucie winy za stracone bramki, presja ograniczająca swobodę gry i emocje związane z niekorzystnym wynikiem.

Nie potrzebowaliśmy krzyków, wypominania ani ostrej krytyki. Potrzebowaliśmy spokojnego, rzeczowego omówienia sytuacji: co się wydarzyło, co można było zrobić lepiej i jak wykorzystać te wskazówki w drugiej połowie. Przede wszystkim jednak chciałem pomóc chłopakom odzyskać pewność siebie i uwolnić się od emocji, które utrudniały im grę. Chciałem, żeby wrócili na boisko gotowi dalej walczyć z charakterem i pasją.

I właśnie takich zobaczyłem ich po przerwie. Mimo wyniku wyszli na drugą połowę z pozytywnym nastawieniem. Mówi się, że charakter drużyny jest odbiciem charakteru trenera. Patrząc wtedy na swoich chłopaków, czułem, że łączy nas to samo przekonanie: gramy dalej i nie rezygnujemy.

W 48. minucie rywale próbowali uruchomić napastnika prostopadłym podaniem, ale zagrali zbyt mocno. Franek bez problemu złapał piłkę około piętnastu metrów od bramki i wznowił grę krótkim podaniem do wracającego kolegi. Niestety, błąd przy rozegraniu pozwolił przeciwnikowi przejąć futbolówkę.

Napastnik ruszył z piłką wzdłuż pola karnego. Franek wyszedł w jego kierunku, starając się zamknąć drogę do bramki, ale podczas próby wybicia piłki zahaczył rywala. Sędzia odgwizdał przewinienie i pokazał naszemu bramkarzowi żółtą kartkę. Na szczęście goście nie wykorzystali rzutu wolnego z dogodnej pozycji.

Później przyszła akcja, która dała nam wiele radości. Radek Pach dobrze zareagował na długie podanie rywali w boczny sektor boiska i odbił piłkę głową. Zebrał ją Filip, odegrał do Radka, a ten podał w poprzek do pełniącego funkcję kapitana Błażeja Kuźmy. Błażej prostopadłym zagraniem ponownie uruchomił Filipa, który pomysłowo zabrał się z piłką i skutecznie wykończył akcję.

Zdobyliśmy bramkę i chcieliśmy jak najszybciej wznowić grę. Filip próbował zabrać piłkę na środek, jednak bramkarz gości przez chwilę nie chciał mu jej oddać.

Niedługo później doszło do sytuacji, która wzbudziła we mnie ogromne emocje. Po kolejnym długim podaniu jeden z napastników gości zaatakował Oskara ciałem i — w mojej ocenie — uderzył go również łokciem w plecy. Nasz zawodnik upadł z wyraźnym bólem, ale gra była kontynuowana, a sędziowie nie zareagowali.

Puściły mi nerwy. Domagałem się reakcji arbitra, ruszyłem w jego kierunku i w emocjach użyłem również przekleństwa. Martwiłem się o swojego zawodnika i byłem przekonany, że doszło do faulu, który wymagał interwencji.

Moja troska o chłopaków nie usprawiedliwia jednak sposobu, w jaki zareagowałem. Jestem trenerem i wychowawcą, dlatego również w trudnych chwilach powinienem dawać właściwy przykład. Za swój wybuch i użyte słowa wypada mi więc przeprosić.

Oskar nie był w stanie kontynuować gry. Na boisko wszedł Konrad Kuźma, ale pozostawało pytanie, kto zajmie zwolnione miejsce w obronie. Konrad nie jest przecież obrońcą.

Wtedy wydarzyło się coś, co bardzo mnie ucieszyło. Daniel Synowiec, wszechstronny zawodnik z rocznika 2012 i jeden z najmłodszych piłkarzy na boisku, podbiegł do linii bocznej i sam zaproponował, że przejmie zadania Oskara.

W takich chwilach widać dojrzałość zawodnika. Piłkarz myślący o drużynie nie unika odpowiedzialności — dostrzega jej potrzeby i odpowiada na wyzwania, które stawia przed nim mecz. Zgodziłem się z dużym uznaniem dla postawy Daniela.

Konrad zajął miejsce na lewym skrzydle, a Daniel przeszedł do obrony i walczył tam jak lew.

Rywale wprowadzali tymczasem rezerwowych, którzy wnosili nowe siły i pozwalali im utrzymywać wysokie tempo. Kolejną bramkę zdobyli po długim podaniu do napastnika. Ten, mimo presji naszego obrońcy, po odbiciu piłki od murawy przerzucił ją nad wychodzącym Frankiem i trafił do siatki wysokim lobem.

Ten cios również nas nie zatrzymał. Zespół dalej walczył, biegał i pracował. Gdy mieliśmy piłkę, staraliśmy się budować akcje poprzez wymianę podań. Szukaliśmy rozwiązań, które ćwiczymy na treningach, zamiast ograniczać się do wybijania futbolówki jak najdalej od własnej bramki.

Były fragmenty, w których nasz sposób gry naprawdę mógł się podobać. O liczbie zdobytych bramek decyduje jednak skuteczność, a tej wciąż nam jeszcze brakuje.

W dalszej części spotkania goście dołożyli jeszcze dwa trafienia i mecz zakończył się naszą porażką 1:6. Bardzo cenne było jednak dla mnie to, że do ostatniego gwizdka żaden z naszych zawodników nie zrezygnował. Chłopcy walczyli tak, jakby wciąż było 0:0.

Po zakończeniu meczu nie widziałem spuszczonych głów. I słusznie — swoją postawą zasłużyli na to, żeby zejść z boiska z podniesionym czołem. Rozczarowanie wynikiem jest naturalne, ale obok niego jest też miejsce na dumę z wysiłku, odwagi i zaangażowania.

Ja jestem z nich dumny.

Żadna ze straconych bramek nie odebrała mi tego dnia optymizmu, bo widziałem swój zespół w pełni oddany grze. Widziałem chłopaków grających z pasją, którzy mimo trudności wciąż próbowali. Miałem poczucie, że starają się nie tylko dla siebie i kolegów, ale także dla mnie. To bardzo wiele dla mnie znaczy i daje mi siłę do dalszej pracy.

Ich wytrwałość, odwaga i determinacja są dla trenera jedną z najcenniejszych nagród. Podobnie jak dostrzeganie w meczu tego, nad czym wspólnie pracujemy podczas treningów: podejmowanych prób, wykorzystywanych wskazówek i rozwiązań, które stopniowo stają się częścią naszej gry.

Ci chłopcy są wyjątkowi. Dzięki nim po kolejnej porażce potrafię patrzeć w przyszłość z nadzieją i przekonaniem, że nasza praca ma sens.

Wierzę, że przełamanie przyjdzie. Może w następnym meczu, może w kolejnym. Nie potrafię wskazać daty, ale widzę fundamenty, na których możemy je zbudować: zaangażowanie, wzajemne wsparcie i gotowość do pracy mimo niepowodzeń.

Jesteśmy drużyną. I razem pracujemy na lepszy kolejny rozdział naszej historii.

Dziękujemy rywalom za mecz, a rodzicom za nieustające wsparcie z trybun.

Relacja: Trener Krzysztof Śladek

Kategorie
Newsy

Poznajmy ludzi z naszego klubu – Trener Krzysztof Śladek

👤 POZNAJMY SIĘ – KRZYSZTOF ŚLADEK

Kontynuujemy przedstawianie osób związanych z UKS Szopienice. Dzisiaj kilka informacji o trenerze Krzysztofie Śladku.

⚽ Prowadzona drużyna: Juniorzy UKS Szopienice
👕 Kariera zawodnicza: HKS Szopienice, LZS Polonia Luszowice, LZS Grabina Puszyna, KS Hetman 22 Katowice, TJ Sokol Bor
📋 Kariera trenerska: KS Hetman 22 Katowice, UKS Szopienice, KS 1.FC Katowice oraz Akademia Bramkarska Pro Skills
🏟️ Ulubiona liga: liga angielska
⭐ Ulubieni sportowcy: Alan Shearer, Nolberto Solano i David Seaman
📚 Ulubione książki: „Bundesliga”, „Shogun”, „Zaginione miasto Z” oraz „Gdy słońce było Bogiem” Krzysztof Spadło i jego twórczość
🎬 Ulubiony film: „Ostatni Samuraj”
📺 Ulubiony serial: „Gwiezdne Wrota”
🎧 Hobby: pisanie, czytanie, film, muzyka, podróże, spacery, informatyka oraz zdobywanie nowej wiedzy i umiejętności

💙💛 UKS SZOPIENICE
SZOPIENICKI CHARAKTER

Kategorie
Newsy

Zapowiedź meczy

💙💛 NASI GRAJĄ 💙💛
Przed nami następny weekend meczowy sezonu 2026/2027 i duże emocje z udziałem naszych drużyn! 💪
📅 Sprawdźcie harmonogram, kibicujcie naszym zespołom i bądźcie z nami od pierwszego gwizdka!
Nowy weekend. Nowe wyzwania. Ten sam Szopienicki Charakter! 💙💛🔥

Kategorie
Newsy

Nasi grali – Orliki E1

⚽ DRUGI MECZ W SEZONIE – WYJAZDOWE STARCIE Z APN VICTORIA

Drugie spotkanie w tym sezonie rozegraliśmy na wyjeździe, mierząc się z drużyną APN VICTORIA.

Bardzo dobrze wchodzimy w mecz i szybko obejmujemy prowadzenie 0:2. Następnie podwyższamy na 1:4, jednak wkrada się chwila rozluźnienia i to przeciwnik schodzi na przerwę z prowadzeniem 5:4.

Drugą połowę również rozpoczynamy od zdobycia bramki, ale tego dnia to gospodarze byli skuteczniejsi i ostatecznie to oni wygrywają spotkanie.
Pomimo straconych bramek na pochwałę zasługują bramkarze którzy swoimi wyjściami potrafili powstrzymać przeciwnika w sytuacji 1×1.

Mecz stał na bardzo wyrównanym poziomie. Na duży plus zasługuje przede wszystkim liczba stworzonych sytuacji bramkowych – zarówno po akcjach indywidualnych 1×1, jak i po bardzo dobrych akcjach zespołowych. 👏

Na szczególną pochwałę zasługuje akcja, która rozpoczęła się od naszego bramkarza, a po kilku podaniach z pierwszej piłki zakończyła się golem. 🔥
„SZOPIENICKA TIKI TAKA” – takie akcje chcemy oglądać częściej! 💪⚽

Można powiedzieć, że o wyniku zdecydowały między innymi bramki zdobywane z dystansu. Przeciwnik potrafił kilkukrotnie skutecznie uderzyć zza pola karnego, podczas gdy z naszej strony takich prób było zdecydowanie za mało.

To zatem kolejne pole do poprawy – zarówno jeśli chodzi o oddawanie większej liczby strzałów z dystansu, jak i skuteczne ograniczanie przeciwnikowi możliwości takich uderzeń. Dlatego w tygodniu pracujemy m.in. nad tym elementem a już 14.09 będzie okazja do sprawdzenia na ile udało nam się poprawić.

Mimo porażki wyciągamy z tego spotkania wiele pozytywów i pracujemy dalej! 💪

🤝 Dziękujemy drużynie APN VICTORIA za dobry i wyrównany mecz. Życzymy powodzenia w kolejnych spotkaniach!

Kategorie
Newsy

Poznajmy ludzi z naszego klubu – Trenerka Weronika Kamala

💙💛 POZNAJMY LUDZI UKS SZOPIENICE
Rozpoczynamy cykl, w którym przedstawimy trenerów, działaczy oraz pozostałe osoby związane z naszym klubem. Na początek – trenerka Weronika Kamala.
👤 Imię i nazwisko: Weronika Kamala
⚽ Prowadzone drużyny: roczniki 2012/13 i 2019/20 oraz przygotowanie motoryczne zawodników klubu
🏃‍♀️ Kariera zawodnicza: UKS Szopienice, KKS Czarni Sosnowiec, GKS Katowice, KKP Stomilanki Olsztyn, AZS UWM High Heels Olsztyn
🏆 Ulubiona liga: LaLiga
⭐ Ulubiony sportowiec: Kevin De Bruyne
📚 Ulubione książki: „Obsesja doskonałości” i „Harry Potter i Czara Ognia”
🎬 Ulubiony film i serial: „Boska interwencja” i „Outer Banks”
✈️ Hobby: sport i podróże

Kategorie
Newsy

Rodzina UKS Szopienice znów się powiększyła!

Z ogromną radością informujemy, że nasz trener Dawid Dobrowolski po raz drugi został tatą! 🧒👶💙💛

Do pięcioletniej Lilianny dołączył właśnie jej młodszy braciszek Lio. 👶
💙💛

To dla nas szczególna wiadomość, bo historia rodziny Dobrowolskich od wielu lat nierozerwalnie związana jest z UKS Szopienice.

Trener Dawid trafił do naszego klubu już jako 8 letni chłopiec, a jego pierwszym trenerem był jego tata, Adam Dobrowolski, który sam związany jest z klubem od 11. roku życia. Dziś Adam nadal aktywnie działa w UKS Szopienice, koordynując proces szkolenia oraz pełniąc funkcje w zarządzie klubu.

Dziś ta piękna, klubowa historia ma już kolejne pokolenie. 💙💛

Dawidowi, Dorocie oraz starszej siostrze Liliannie składamy ogromne gratulacje, a małemu Lio życzymy przede wszystkim dużo zdrowia, szczęścia i samych pięknych chwil w otoczeniu kochającej rodziny. 💙💛

Kto wie… może za kilka lat na boisku UKS Szopienice pojawi się kolejny przedstawiciel tej rodziny? ⚽😉

Witamy na świecie, Lio! 💙💛

Kategorie
Newsy

Nasi grali – Juniorzy B1

III liga wojewódzka B1 Junior Młodszy „KATOWICE – SOSNOWIEC” Grupa 4

Ten mecz pokazał ogromną przepaść, jeśli chodzi o sportowy poziom obu drużyn. Gospodarze meczu byli zespołem zupełnie z „innej półki”. Szeroka kadra, dobre warunki fizyczne, motoryka, technika oraz wypracowane automatyzmy w działaniach taktycznych sprawiały, że przeważali nad nami właściwie pod każdym względem. Widać było, że większość tych chłopaków grała już w poprzednim sezonie w ich wiodącej drużynie rocznika 2009, która osiągała sukcesy. Trudno przeciwstawić się naszemu zespołowi, mając drużynę nieco rozbitą personalnie, posklejaną naprędce przed rozpoczęciem ligi, bez odpowiedniego przygotowania, bez wystarczająco szerokiej kadry i zaledwie z kilkoma zawodnikami odpowiednio ogranymi choćby na poziom ligi juniorów B1. Po rozłączeniu nas od 2009 rocznika, nie jest łatwo zbudować równie stabilny zespół jak wcześniej.
Zespół gospodarzy rozpoczął spotkanie bardzo mocno. Niemal od pierwszej akcji wymusił błąd w naszych szeregach obronnych, co zakończyło się bramką już w pierwszej minucie meczu. Nie zdążyliśmy jeszcze otrząsnąć się po tym szokującym początku, a pięć minut później rywale ponownie dograli znakomitą piłkę do napastnika. Ten urwał się naszym obrońcom, wyszedł „sam na sam” z bramkarzem, minął go doskonałym ruchem i wpakował piłkę do siatki.
Od tego momentu trwała dalsza dominacja zespołu gospodarzy, który szybko rozbijał niemal każdą naszą próbę gry piłką. Rywale grali według powtarzalnych schematów, niemal kopiując kolejne rozegrania, ale byli w tym tak dokładni i konsekwentni, że raz za razem radzili sobie z naszą defensywą. Ich akcje nie były więc dziełem przypadku ani efektem krótkotrwałej pracy. Było w nich widać duże doświadczenie, od dawna wypracowywany i konsekwentnie stosowany model gry oraz zgranie niemal „na pamięć”.
W 14. minucie szarża jednego z zawodników gospodarzy została powstrzymana w sposób nieprzepisowy w naszym polu karnym i sędzia wskazał na „jedenastkę”, którą rywale bez problemów zamienili na kolejną bramkę. Cztery minuty później nastąpiła następna akcja ofensywna przeciwnika. Po uderzeniu piłka trafiła w słupek i wróciła w pole gry, gdzie w powstałym zamieszaniu najprzytomniej zachował się napastnik gospodarzy. W ten sposób straciliśmy kolejną bramkę.
Około 22. minuty mogło być już 5:0, jednak w ostatniej chwili piłkę zmierzającą do bramki z linii bramkowej wybił ambitnie walczący Kacper, będący jednym z czterech pomagającym nam w tym meczu zawodników 2012. Z kolei w 27. minucie kapitalną paradą piłkę zmierzającą w „okienko” bramki wyciągnął Franek.
Niestety w 29. minucie odwleczony w czasie wyrok został wykonany. Rywale po raz kolejny rozegrali akcję zgodnie ze swoim schematem – diagonalnym podaniem z lewej strony boiska, ze strefy, w której znajdowało się spore zagęszczenie zawodników, przenieśli ciężar gry na prawą stronę. Tam znacznie więcej swobody miał wbiegający zawodnik gospodarzy, który, jakby zupełnie nie zwracając uwagi na znajdującego się niedaleko naszego piłkarza, bez problemu sfinalizował akcję bezpośrednim uderzeniem.
Obraz gry nadal się nie zmieniał. Rywal dominował. Nam udało się wyprowadzić piłkę do naszego napastnika Daniela zaledwie dwa razy w taki sposób, aby stworzyć mu choćby częściową szansę na zagrożenie bramce przeciwnika.
Za pierwszym razem Daniel dobrze wykorzystał swój start do piłki i przez chwilę miał w polu karnym możliwość oddania strzału. Zdecydował się jednak na jeszcze jedną próbę „zawinięcia” rywala i przełożenia futbolówki na lewą nogę, aby lepiej dokręcić uderzenie. Niestety przeciwko tak doświadczonej drużynie chwila zawahania w momencie, gdy pojawia się sposobność do strzału, oraz próba dodatkowego poprawienia sobie pozycji wystarczyły, by przeciwnik zablokował tę możliwość. Nie udało się nawet sprawdzić czujności ich bramkarza.
Przy drugiej naszej sytuacji, również z udziałem Daniela, prostopadła piłka zagrana górą przeszła ponad linią obrony rywali. Daniel pierwszy znalazł się w jej zasięgu, jednak zamiast spróbować uderzenia zaraz po pierwszym odbiciu, ponownie chciał przeczekać chwilę i poprawić sobie pozycję do wykończenia. Także tym razem okazało się to niewłaściwą decyzją. Dodatkowo przy próbie opanowania futbolówki przydarzył mu się błąd techniczny – piłka odskoczyła zbyt daleko w kierunku bramki i golkiper rywali bez problemu zażegnał zagrożenie.
Mimo tych dwóch niewykorzystanych sytuacji, patrząc na całokształt jego pracy, Daniel starał się ze wszystkich sił i pomagał drużynie tak, jak potrafił. Pokazał, że jest zawodnikiem, którego warto powoływać. Podobnie jak Kacper, który po błędzie z początku meczu później zrehabilitował się naprawdę dobrą i ambitną grą.
Błędy przecież są częścią futbolu. Są nieuniknione i świadczą również o tym, że ktoś podejmuje decyzje i działania. To zawsze jest lepsze niż unikanie gry, chowanie się przed odpowiedzialnością i tym samym niepopełnianie żadnych błędów tylko dlatego, że nie podejmuje się żadnego ryzyka. Doceniam ich grę także wtedy, gdy coś „zepsują”, bo wiem, że właśnie takie sytuacje pozwalają wyciągać lekcje, rozwijać się i w przyszłości stawać się lepszymi zawodnikami.
Zanim zabrzmiał gwizdek oznajmiający przerwę, było już 8:0 dla Świętochłowic. Nasi zawodnicy schodzili z boiska ze spuszczonymi głowami i niemal agonią wypisaną w oczach.
Mimo to przerwa nie była dla nas czasem pustego pocieszania. Odbyliśmy szczerą rozmowę – nie tylko o tym meczu, ale również o ogólnej sytuacji naszej drużyny i rozgrywkach, do których poziomu na ten moment po prostu nie potrafimy się dopasować.
Ta gorzka prawda została jednak przez zawodników dobrze „strawiona” i być może pozwoliła drużynie zrzucić z siebie jarzmo meczowej presji. Na drugą połowę wybiegli wiedząc, że tego spotkania nie da się już uratować. Nie mieli więc nic do stracenia i mogli spróbować zagrać odważniej, z większym ryzykiem, nawet kosztem kolejnych straconych bramek.
Na drugą odsłonę spotkania na boisko weszli kolejni zawodnicy powołani z 2012/13 – Franek i Szymon. Z kolei Daniel i Kacper opuścili murawę, abyśmy mogli przestrzegać limitu gry młodszych zawodników i nie przeciążać ich. Franek zajął miejsce na prawej obronie, natomiast Szymon pojawił się na lewym skrzydle.
Początek drugiej połowy ponownie należał do rywali, którzy zdobyli kolejne bramki w 50. i 54. minucie. Później jednak wreszcie nastąpił zastój w traceniu przez nas goli, a obraz gry nieco się poprawił. Było to efektem kilku roszad w ustawieniu oraz przesunięcia naszych najbardziej walecznych i ofensywnie usposobionych zawodników wyżej.
Radek trafił do środka pomocy. Filip również został przesunięty wyżej, aby wspierać naszego najlepszego strzelca poprzedniego sezonu – Bartka . Błażej stał się znacznie aktywniejszy, coraz mocniej walczył w środku pola i próbował przejmować nad nim kontrolę, pomagając kolegom w przedostawaniu się do przodu, a jednocześnie rozbijając próby prostopadłych podań przeciwnika.
Kasjan, wycofany do obrony obok Oskara, zaczął wykonywać kapitalną pracę. Nie tylko bardzo dobrze zablokował kilka groźnych prób rywala, ale też dawał zespołowi dużo poprzez komunikację z kolegami. Pokazał nam próbkę swoich możliwości liderskich.
Mimo poprawy naszej gry to Śląsk zdobył kolejną bramkę – jedenastą tego dnia. Nasz zespół jednak wciąż nie dawał się złamać i nie zamierzał rezygnować z dalszej walki.
Upór, determinacja, pasja i waleczność przyniosły nam wreszcie bramkę. Świetnie wyprowadziliśmy piłkę z własnej połowy, a później ogromną determinacją wykazał się nasz wojownik Filip, który ruszył za piłką w kolejnym swoim szalonym rajdzie. Dograł ją następnie do Bartka Saternusa w pole karne, a ten skutecznym wykończeniem pozbawił bramkarza gospodarzy „czystego konta”.
Dla losów spotkania była to bramka bez większego znaczenia, ale dla nas znaczyła znacznie więcej. Zasługiwaliśmy na nią. Być może wleje ona choć odrobinę nadziei w nasze serca i pokaże nam, że mimo głębokiego kryzysu, którego obecnie doświadczamy, nadal jest w nas wystarczająco dużo pasji, aby próbować go przezwyciężyć.
Na minutę przed końcem meczu rywale zamknęli wynik spotkania dwunastą bramką, a chwilę później sędzia zakończył zawody.
Po takim wyniku, po kolejnej tak wysokiej porażce, można spoglądać na nasz zespół i widzieć wyłącznie negatywy. Można zastanawiać się nad sensem naszej przyszłości, można nie dostrzegać dla nas większych szans w kolejnych spotkaniach. Możliwe, że wiele takich argumentów i pytań o sens ma swoje uzasadnienie.
Niesprawiedliwe byłoby jednak stwierdzenie, że w naszej drużynie nie ma żadnych pozytywów.
To nie wina chłopaków, że znaleźliśmy się w sytuacji, w której mamy tak wąską kadrę, że części zawodników brakuje jeszcze odpowiedniego poziomu piłkarskiego albo że ktoś wypada z danego spotkania – czy to z powodów zdrowotnych, czy rodzinnych.
Nasza drużyna, mimo wielu traconych bramek, nadal gra do końca. Próbuje. Tak było w tym meczu i tak było w poprzednim, kiedy również potrafiliśmy zdobywać bramki.
W tych chłopakach wciąż jest pasja. Jest również atmosfera, co zauważył nawet jeden z zawodników rocznika 2012, który przecież nie przebywa z nami na co dzień, a mimo to właśnie w taki sposób odebrał naszą drużynę.
Te trudne mecze, bądź co bądź, rozwijają Franka w bramce. Rozwijają także naszych obrońców, którzy mają ogrom pracy i muszą nieustannie mierzyć się z wymagającymi sytuacjami defensywnymi.
Cały zespół zostaje również wystawiony na bardzo poważną próbę psychologiczną.
Czy jesteśmy wystarczająco wytrwali?
Czy potrafimy poradzić sobie z negatywnymi emocjami, frustracją i zniechęceniem?
Czy potrafimy nadal pracować, mimo że wyniki nie dają nam dziś wielu powodów do radości?
Bo to, że tym chłopakom zależy na tej drużynie, udowodnili już wcześniej. Zostali tutaj, choć mogli przecież spodziewać się tego, z czym obecnie się mierzymy. Szczególnie dotyczy to tych zawodników, którzy mieli propozycje z innych klubów, a mimo to zdecydowali się zostać, choć mają wystarczające umiejętności, aby poradzić sobie w mocniejszych zespołach i większych klubach.
Wiele zależy teraz od nas samych – od tego, co zdecydujemy i co zrobimy dalej. To musi być decyzja dobrze przemyślana, ale przede wszystkim musi być to ich indywidualny wybór.
W końcu to oni tworzą swoją przyszłość.
Na koniec raz jeszcze dziękuję rodzicom, którzy zaangażowali się w pomoc przy transporcie. Niewiele brakowało, abyśmy w ogóle na ten mecz nie dotarli. Mimo wszystko uważam jednak, że znacznie lepiej jest pojechać, wyjść na boisko, zmierzyć się z trudnym przeciwnikiem i nawet wysoko przegrać, niż oddać spotkanie walkowerem tylko po to, aby na papierze wynik wyglądał mniej dotkliwie.
Dziękuję, że jesteście z nami i że mimo trudnego momentu nie rezygnujecie ze wspierania swoich dzieci oraz naszego zespołu.
Naszym rywalom gratulujemy poziomu sportowego jaki pokazują. Są zdecydowanie faworytem tej ligi. Powodzenia i do zobaczenia w rewanżu na wiosnę.

Relacja: Trener Krzysztof Śladek

Kategorie
Newsy

Nasi grali – Młodziki r.2015

Pierwszy mecz ligowy w tym sezonie za nami! Zespół od początku spotkania pokazał świetną energię, zaangażowanie i skuteczność, odnosząc wysokie zwycięstwo. Wielkie brawa dla całej drużyny, każdy zawodnik zasłużył na bardzo wysoką ocenę! 💙💛 Gratulacje i lecimy dalej!

Kategorie
Newsy

Zapowiedź meczy

Przed nami następny weekend meczowy sezonu 2026/2027 i duże emocje z udziałem naszych drużyn! 💪
📅 Sprawdźcie harmonogram, kibicujcie naszym zespołom i bądźcie z nami od pierwszego gwizdka!
Nowy weekend. Nowe wyzwania. Ten sam Szopienicki Charakter! 💙💛🔥

Kategorie
Newsy

Nasi grali – Orliki E1

Katowice: V liga okręgowa E1 Orlik „KATOWICE”
🔥⚽ ALEŻ TO BYŁ START SEZONU! ⚽🔥
Pierwszy mecz sezonu i bardzo dobry występ! 🏆
Rywal przyjechał w okrojonym składzie, ale nie było mowy o żadnym lekceważeniu przeciwnika. Początek spotkania był bardzo wyrównany, a po bramce rywali przegrywaliśmy. Nasi zawodnicy szybko jednak pokazali charakter 💪 i zaczęli przejmować kontrolę nad spotkaniem. Na przerwę schodziliśmy z dwubramkowym prowadzeniem.
A druga połowa? 🤯🔥
TOTALNA DOMINACJA!
Wykorzystaliśmy zmęczenie rywala, zdobywając kilka bramek, tracąc tylko jedną! ⚽⚽⚽
I nie chodziło tylko o wynik. Cieszy przede wszystkim ogromna liczba stworzonych sytuacji, składne akcje, odważne pojedynki 1×1 i współpraca całego zespołu. 👏
💪 W obronie pokazaliśmy mądrą grę, dobre ustawienie i charakter – potrafiliśmy przerywać akcje rywala nawet wtedy, gdy ten miał przewagę.
🧤 Nasi bramkarze również dołożyli swoją cegiełkę, popisując się kilkoma świetnymi interwencjami!
A co najważniejsze – GRAŁ CAŁY ZESPÓŁ! 🔥
Swoją szansę otrzymali również zawodnicy rezerwowi, którzy pokazali ogromną chęć do gry i dołożyli do zwycięstwa bramki oraz asysty. 👏👏👏
To dopiero początek… 😎na inaugurację i apetyt rośnie! ⚽
💙 Dziękujemy wszystkim naszym kibicom za fantastyczny doping przez cały mecz! Wasze wsparcie było słychać! 📣💙
Widzimy się na kolejnym meczu!
Bądźcie z nami! 🔥⚽