III liga wojewódzka B1 Junior Młodszy „KATOWICE – SOSNOWIEC” Grupa 4
Za nami pierwszy mecz ligowy juniorów, który był zarazem naszym pierwszym spotkaniem w tym sezonie. Ze względów kadrowych w sierpniu nie mogliśmy przeprowadzić pełnego okresu przygotowawczego ani rozegrać choćby jednego sparingu. Już na starcie postawiło nas to w trudniejszym położeniu niż wiele drużyn dysponujących szerszymi kadrami i zawodnikami przyzwyczajonymi do intensywnej pracy w sierpniu – okresie niezwykle ważnym dla budowania formy przed rozpoczęciem ligi.
Nasza licząca zaledwie trzynastu zawodników kadra również nie mogła przystąpić do tego spotkania w komplecie. Dwóch zawodników było niedostępnych, a jeden dopiero niedawno wznowił treningi po kontuzji mięśniowej.
Na szczęście dzięki bardzo dobrej współpracy z młodszą drużyną rocznika 2012–2013 oraz jej trenerką mogliśmy wzmocnić nasz zespół czterema zawodnikami. Oprócz Kacpra, kapitana tej drużyny, oraz Michała, który już grał w poprzednim sezonie w juniorach, znaleźli się wśród nich dwaj absolutni debiutanci na tym poziomie rozgrywek – Szymon i Franek.
W roli kapitana po raz pierwszy wystąpił również Oskar. To właśnie on został wybrany do pełnienia tej funkcji, a jego zastępcami zostali Filip i Błażej.
W spotkanie weszliśmy całkiem dobrze. Pierwsze minuty wyglądały obiecująco. Rywale również tworzyli sytuacje, ale początkową fazę meczu mieliśmy pod kontrolą i nie brakowało z naszej strony wypadów pod bramkę przeciwnika.
Jeden z nich przyniósł efekt. Podczas akcji w polu karnym rywali nasz zawodnik został zahaczony, a sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Olaf i pewnym strzałem wykorzystał rzut karny. Prowadziliśmy 1:0, a na boisku i poza nim zapanowała ogromna radość.
Niestety sześć minut później rywale również skutecznie wykorzystali stały fragment gry. Tym razem był to rzut wolny, po którym niezwykle precyzyjne uderzenie nie dało naszemu bramkarzowi żadnych szans.
Było widać, że przeciwnicy bardzo starannie przygotowali stałe fragmenty. Później wyszli na prowadzenie, a w 35. minucie ponownie zagrozili nam po jednym z nich. Po rzucie rożnym ustawieniem w polu karnym skutecznie utrudnili naszemu bramkarzowi Frankowi wyjście do dośrodkowania. Piłka została zagrana na bliższy słupek, a następnie skierowana głową do naszej bramki. Zrobiło się 1:3.
Próbowaliśmy walczyć dalej, jednak tuż przed przerwą przeciwnicy otrzymali rzut karny, który w 42. minucie zamienili na kolejną bramkę.
W przerwie dokonaliśmy dwóch zmian. Boisko opuścił Kacper, aby zachować limit czasu gry i móc wystąpić w niedzielnym spotkaniu swojej drużyny. Zszedł również Maks, który nadal zmaga się z drobnym urazem mięśniowym i nie jest jeszcze w pełni sił. W ich miejsce pojawili się Michał oraz Franek, obaj reprezentanci młodszej drużyny. Michał zajął miejsce w środku pola, natomiast Franek na boku obrony.
Niestety w drugiej połowie wydarzyło się dokładnie to, czego się obawialiśmy i czego można było się spodziewać po nieprzepracowanym w pełni okresie przygotowawczym. Z każdą minutą coraz wyraźniej brakowało nam sił. Narastające zmęczenie przekładało się na spadek dokładności podań, wolniejsze reakcje oraz coraz mniejszą dynamikę naszych działań.
Rywale stopniowo się rozkręcali, atakowali coraz częściej i zdobywali kolejne bramki. W 52. minucie błąd w obronie doprowadził do sytuacji sam na sam z naszym bramkarzem. Zawodnik przeciwnika skutecznie przelobował wychodzącego z bramki Franka i zrobiło się 1:5. W 61. minucie padła kolejna bramka dla rywali.
Wyczerpany Błażej, który jak zawsze był zaangażowany w grę całym sercem, opuścił boisko. W jego miejsce pojawił się drugi z naszych debiutantów – Szymon.
Obraz gry nie uległ jednak większej zmianie. Rywale również wprowadzili dwóch rezerwowych, a pozostali zawodnicy nadal prezentowali się bardzo dobrze pod względem kondycyjnym. Nabrali pewności i konsekwentnie szukali kolejnych bramek.
Nasz zespół bronił się coraz bardziej desperacko, ale prawdziwy pokaz charakteru dawał między słupkami naszej bramki – Franek. To, co robił w wielu sytuacjach wyglądających na niemal pewne gole, zasługuje na ogromne uznanie. Bronił potężne uderzenia oddawane z najbliższej odległości, zatrzymywał dobitki i radził sobie z próbami z dystansu.
Niczym legendarny Oliver Kahn, nazywany „Tytanem”, czy Peter Schmeichel w swoich najlepszych latach, Franek nie tracił odwagi ani woli walki. Gdyby nie jego fenomenalne interwencje, wynik byłby dla nas jeszcze bardziej dotkliwy. Niestety nawet jego znakomita dyspozycja nie mogła zapobiec wszystkim zagrożeniom i rywale zdobyli następne trzy bramki.
W 70. minucie z powodu urazu kostki boisko musiał opuścić Kasjan. W jego miejsce wszedł wracający po kontuzji mięśniowej Radek. Być może właśnie jego pojawienie się na murawie stało się dla nas małym impulsem. Od pierwszych chwil było u niego widać głód gry, ogromne chęci oraz radość z ponownej możliwości występu w meczu.
Pięć minut po wejściu Radka udało nam się zdobyć drugą bramkę. Jej autorem został najlepszy strzelec poprzedniego sezonu – Bartek. Niestety w ostatnim kwadransie rywale odpowiedzieli jeszcze dwoma trafieniami i ustalili wynik spotkania na 2:11.
Dziękujemy wszystkim rodzicom i bliskim obecnym na trybunach. Nawet podczas tak trudnych doświadczeń i po bolesnych, wysokich porażkach jesteście z nami, wspieracie drużynę i wracacie na kolejne mecze.
Piszę to z pełnym przekonaniem, ponieważ odkąd jestem trenerem tego zespołu, zawsze byliście na trybunach – i nadal jesteście. To niezwykle ważne przede wszystkim dla Waszych dzieci i podopiecznych, ale również dla całej drużyny. Wsparcie płynące z trybun także jest ważną częścią piłkarskiej rzeczywistości.
Mam nadzieję, że pewnego dnia zobaczymy na trybunach wszystkich rodziców i bliskich naszych zawodników. Że sprawicie nam taką niespodziankę i licznie wypełnicie nasz skromny stadion.
Relacja: Trener Krzysztof Śladek