Zapraszamy do zapoznania się z pierwszym artykułem z nowego cyklu „Masterclass”, który ukazał się na blogu współpracującej z nami Akademii Next Level PRO. W tekście przeanalizowano styl gry i konkretne nawyki Sergio Busquetsa. Z artykułu dowiecie się m.in.: dlaczego ciągłe skanowanie przestrzeni przed otrzymaniem podania jest kluczowe w nowoczesnej piłce, jak odpowiednie ułożenie ciała (body shape) ułatwia grę pod presją i pozwala zgubić rywala bez dotykania piłki, w jaki sposób kierunkowy pierwszy kontakt (First Touch) pozwala wypracować przewagę czasową, jak inteligencja boiskowa i przewidywanie potrafią w pełni zrekompensować braki szybkościowe.
Wczorajszy mecz ligowy naszych juniorów był wreszcie spotkaniem w którym pokazaliśmy bardzo dobre zaangażowanie i grę. Wreszcie występ naszych piłkarzy spełniał nasze standardy i był wyrazem prawdziwego charakteru tej drużyny. Jak do tej pory było to najlepsze spotkanie w wykonaniu naszej drużyny. Było zaangażowanie i energia, kreatywność, poświęcenie, odwaga i wiara w siebie. Jeśli dodać do tego indywidualne umiejętności i potencjał naszych juniorów, dało to obraz naprawdę dobrego meczu. Przegraliśmy, tak, ale w dość pechowych okolicznościach, nie tylko po przypadkowych rzutach karnych dla rywali, ale i przy dwóch trochę kontrowersyjnych decyzjach arbitrów i nie przyznaniu nam rzutu karnego w analogicznej sytuacji jak u gospodarzy a potem również nie uznania bramki, co do której można być niemal pewnym biorąc pod uwagę to jak odbiła się piłka. Jak to powiedział jeden z naszych zawodników po meczu – „fizyka nie kłamie”.
Wszystko zaczęło się od dobrego wejścia w mecz. Początek, rozpoczęliśmy ostrożnie w obronie, chcąc nieco „wyczuć” rywala i chcąc sprawdzić, jak wygląda w tych pierwszych minutach starcia z nami. Szybko okazało się, że nasz przeciwnik nie odbiega od nas tak bardzo piłkarsko czy fizycznie, jak Ruch tydzień temu a nawet prezentuje się dość średnio na naszym tle, więc możemy zmienić nastawienie na bardziej odważne. To zaowocowało od razu wymuszeniem błędu wśród rywali. Pressing naszych piłkarzy w linii pomocy sprawił, że jeden z pomocników zbyt niedokładnie i zbyt mocno wycofał piłkę do obrońcy, ten musiał próbować za nią dogonić, ale na nasze szczęście w jego bliskiej odległości był nasz szybki jak błyskawica Bartek Saternus i to on pierwszy dobiegł do piłki, wyprzedzając obrońcę, minął sobie jeszcze wybiegającego z bramki rozpaczliwie bramkarza i wpakował piłkę do bramki. Eksplozja radości na boisku i na ławce rezerwowej naszej drużyny była tak wielka, jakby ten gol co najmniej przesądzał już o wygranej. Ale czemu się dziwić, skoro pierwszy raz od dawna to my wychodzimy na prowadzenie. A była to raptem 7 minuta gry.
Dalej znów gramy ambitnie, odważnie, dużo biegamy z zaangażowaniem jaki widujemy zwykle na treningowych gierkach. Wreszcie gramy też jak tam, wykorzystując wszystko to co potrafimy indywidualnie. Środek pola dominuje. Dobrą robotę robi Benian Labanau z Adrianem Richterem, a wszędobylski boiskowy pracuś, niezmordowany wojownik Filip Plizga asekuruje każdą możliwą stratę i blokuje (dosłownie) swoim ciałem wiele prób uderzenia na bramkę. To niezwykłe jak ten filigranowy piłkarz o ogromnym sercu i odwadze, nie waha się poświęcić nogi czy pleców, blokując tyle prób, nie mówiąc już o doskonałym wyczuciu sytuacji, kiedy to wybronił nam również możliwą stratę bramki, asekurując bramkarza poza bramką i broniąc piłkę zmierzającą do bramki, wybiciem z samej linii bramkowej. Ten trójkąt pomocników w środku Richter – Plizga – Labanau, miał kluczowe znaczenie w „rozdarciu” ustawienia drużyny rywali i zneutralizowaniu ich prób tworzenia gry w środku.
W 14 minucie ambicja, nieustępliwość i walka z rywalem o każdy centymetr boiska, przyniosła związane z tym ryzyko przekroczenia przepisów gry i faul w strefie środkowej, konsekwencją czego Adrian został napomniany żółtą kartką. Nie było oczywiście w tym zagraniu celowości i cała sytuacja wynikła po prostu z twardej gry, ale było to niebezpieczna próba odbioru i sędzia nie mógł podjąć innej decyzji. Nikt nie miał tu o to pretensji, niemniej jednak zdawaliśmy sobie sprawę i pewnie sam Adrian zdawał, że teraz musi grać nieco ostrożniej.
Z gry wyglądaliśmy na lepszą drużynę, mieliśmy więcej śmiałości, gry kombinacyjnej, dobrej wymienności pozycji i szybkiej reorganizacji w fazach przejściowych, mimo to zawisło nad nami jakieś pechowe fatum w 20 i 22 minucie gry, kiedy to przy jednych z nielicznych prób ataku rywali na naszą bramkę, próba dogrania piłki w polu karnym do innego rywala, blokowana przez naszych obrońców zakończyła się nieskutecznie, ale piłka kopnięta piłka trafiła dwa razy w tcy minutach w rękę jednego a potem drugiego z naszych obrońców. Czy mieli oni ją nienaturalnie podczas tego trafienia i wyraźnie powiększała obrys ciała? Mam wątpliwości, ale pewnie jestem zbyt subiektywny w ocenie tej sytuacji. Niemniej decyzja arbitra była jednoznaczna – rzut karny. Oby dwa wykonane niestety dla nasz skutecznie, choć przy drugim wyczuł kierunek strzału Robert, godnie zastępujący nieobecnego Franka i mało brakło a obroniłby drugą „jedenastkę”.
Wynik 2:1 dla MK nie złamał naszego ducha walki i nadal z przebiegu gry mogliśmy czuć, że rywal nie jest lepszy od nas i można go pokonać. Walczyliśmy więc dalej z tą samą zaciekłością co od początku, efektem czego tuż przed przerwą znów zmusiliśmy rywali do popełnienia błędu, piłkę odebrał Bartek Saternus i znów indywidualnie zakończył swoją akcję skutecznie. I ponownie mieliśmy remis. Zanim do tego doszło, mogło już być wcześniej 2:2, po potężnym strzale Adriana Richtera, kiedy to piłka z ogromną siłą uderzyła w poprzeczkę bramki. Bo gdyby szło to troszkę niżej, sądzę, że bramkarz rywali byłby bez szans.
W przerwie postanowiłem, mimo dobrej gry, dokonać pierwszej roszady personalnej i zmienić taktycznie zespół, Sukces w meczu często zależy od podjęcia ryzyka, nawet jeśli wynik nie jest zły, jak w naszym przypadku, jednak trzeba wyjść z tej strefy komfortu i podjąć próbę walki o danie drużynie tego, co po serii porażek, tak bardzo pragną. Poza tym naszym nadrzędnym celem jest rozwój indywidualny piłkarzy a do tego potrzebne jest doświadczenie meczowe i przy coraz szerszej ławce rezerwowych trzeba również dawać szansę gry innym, nie mniej wartościowym piłkarzom od tych co już są na boisku. Podjąłem więc decyzję, by nie tylko ściągnąć z boiska dobrze grającego w środku Beniana, ale i również ryzyko wprowadzenia już teraz w przerwie absolutnego debiutanta, naszego nowego piłkarza Kasjana Błażejewskego. Jego wejście oznaczało zmianę w taktyce i nasza „dziewiątka” poszła naturalnie siłą rzeczy na pozycję napastnika. Po niemal miesiącu pracy z Kasjanem na treningach wiedziałem, że są podstawy, by wierzyć w jego przydatność dla drużyny, potencjał możliwości i zaangażowanie. Decyzja o zmianie nie była łatwa, tym bardziej za innego dobrego zawodnika, który zagrał dobrze, ale miałem w głowie taki trenerski pomysł i podjąłem decyzję, jakich wiele trzeba podejmować w tej roli. Podobnie jak w sprawie Oskara Kukloka, którego występ po kontuzji mocno rozważałem, czy powinien już grać a jeśli tak czy nie w ograniczonym czasie a ostatecznie zagrał go w całości, choć z duszą na ramieniu oglądałem jego starcia z rywalami, ale i też cały czas dopytywałem o to jak się czuje i czy nie ma jakiś oznak, że coś jest nie tak.
Dobrzy piłkarze to ci, którzy w najlepszy sposób dostosowują się do sytuacji i szansy jaką dostali. Z całą pewnością można powiedzieć, że debiutujący w lidze Kasjan to zrobił i wniósł wartość dodaną do gry naszego zespołu, nękając obrońców rywali w wielu sytuacjach i z naturalną swobodą eksponując próbki swoich możliwości.
W 53 minucie ten jeden raz udało się rywalom zdobyć bramkę po składnej akcji i chyba braku komunikacji a co za tym idzie i decyzji, by ktoś zapobiegł dostarczeniu piłki do bramki. I ponownie przegrywaliśmy w tym meczu, ale ponownie nasz obraz gry i zapał nie spadły. Mało tego, z jeszcze większą werwą rzuciliśmy się do walki o odrabianie strat.
W 59 minucie w zamieszaniu pod bramką rywali, piłka trafiła obrońcę gospodarzy w rękę, w niemal analogiczny sposób jak u nas w pierwszej połowie, jednak gwizdek sędziego milczał i ten pozwolił grze toczyć się dalej. To wywołało sporo emocji i poruszenia w naszej drużynie, czego efektem była żółta kartka dla Filipa. Należał nam się karny skoro w podobnych okolicznościach odgwizdano go przeciw nam, ale taka jest gra i nie ma tu VAR-u, by wrócić do tego i przyjrzeć się temu jeszcze raz.
W 65 minucie gry na boisku za Bartka Całczyńskiego, lewego wahadłowego, pojawia się inny lewonożny wahadłowy – Maciek Wydrych. Maciek wnosi nowe siły na boisko i w trakcie gry wykorzystuje swoją rześkość w dynamicznych próbach podłączania się do akcji budowanych przez nasz zespół, nie zapominając również o swojej pracy przede wszystkim w defensywie.
Świetny mecz rozgrywa również duet Oskar Kuklok i kapitan Mateusz Rokicki. Ten drugi wielokrotnie inicjuje nasze ataki i nie tylko wychodzi odważnie wysoko z piłką, ale i dogrywa dobre piłki, biorąc na siebie również rozgrywanie.
W 67 minucie Adrian znów próbuje strzału na bramkę i piłka ponownie ląduje na obramowaniu bramki i wraca do gry. Rywale wyraźnie bronią wyniku, ale gdy nadarza się okazja próbują zaatakować i zamknąć wynik tej rywalizacji. Ale nasz zespół skutecznie się broni a robi to najczęściej Filip, ratując nawet gdy jakaś bezpańska piłka ląduje przed naszą bramką bądź to po obronie przez bramkarza, bądź odbiciu od którychś z naszych obrońców. Doskonałe kilka skutecznych interwencji zalicza też Robert Kolany w bramce, pokazując wiele dobrego kunsztu bramkarskiego jaki posiada. Choć technicznie widać u niego wiele rzeczy do poprawy i fakt, że na co dzień nie uczestniczy w treningach bramkarskich (poza tygodniem poprzedzającym ten mecz, kiedy mocno pracował głównie w bramce z naszym innym doświadczonym bramkarzem Kacprem Ulbrichem), ale w wielu sytuacjach bronienia strzałów staje na wysokości zadania i pokazuje, że ma tam jeszcze nie wykorzystany w pełni potencjał.
W 70 minucie wrzucamy na boisko kolejnych wypoczętych zawodników. W miejsce Olafa Krzaka, który z drobnym, złapanym podczas gry urazem, nie zszedł w przerwie, tylko zdołał kontynuować grę, wchodzi Ksawery Błaszyczyk a w miejsce Błażeja Kuźmy wchodzi Konrad Kuźma. Popularny „Mietek” wyraźnie od początku chce grać, pokazać znów coś dobrego, jak tydzień wcześniej. Konrad również próbuje się angażować, choć to wciąż chłopak, który dopiero uczy się gry w meczach, nadal mierzy się z pewną tremą ligową i jeszcze nie ma bliżej określonego miejsca (pozycji) przypisanej na boisku. Niemniej jednak dwa razy jego skuteczny pressing zmusił rywala do błędu.
W 81 minucie po strzale Bartka piłka znów trafia w poprzeczkę, tym razem jednak w jej dolną część, po której wydaje się nam wszystkim piłka wpada do bramki nim po odbiciu od ziemi wróci do pola gry. Jej trajektoria wyjścia z bramki wyraźnie na to wskazuje. Ale i tym razem gwizdek sędziego milczy i gra puszczona jest dalej. Wyglądało to jak w meczu 1/8 finałów Mistrzostw Świata 2010, kiedy to w meczu Anglii z Niemcami, po strzale Franka Lamparda piłka odbiła się od poprzeczki za linią bramkową i wyszła w pole a sędzia nie uznał tej bramki. Tu wyglądało to podobnie i również sędzia nie uznał bramki.
Mimo naszych dalszych starań i prób oraz poczucia bycia lepszym piłkarsko tego dnia zespołem, ulegliśmy ostatecznie 3:2. Niemniej jednak schodziliśmy z boiska z wysoko podniesionymi głowami i z przekonaniem, że jeszcze nie powiedzieliśmy ostatniego słowa w tym sezonie ligowym. Być może właśnie zaczyna się, jak przewidywałem przed tym meczem (i pisałem o tym) pisać nam nowa historia. Zawodnicy mogą wreszcie się przekonać do tego, że jeśli tylko uwierzą w siebie, zrzucą zbędną presję i podejmą się gry na maksymalnym zaangażowaniu, to wtedy wykorzystują swoje możliwości i swój potencjał a to rodzi dobrą grę oraz daje nadzieję na wygrywanie.
Dziękuję wszystkim zawodnikom za to ile włożyli serca w ten mecz i że wreszcie zagrali tak jak tego oczekuję. Podziękowania również do rodziców za pomoc z transportem zawodników, oraz dopingowanie nas z trybun. Osobne podziękowania dla Kacpra Ulbricha za przygotowanie nam Roberta do tego meczu w bramce, bo zrobił dzięki temu wiele dobrego, dając nam gwarancję godnego zastępstwa za Franka.
Przed nami, krótszy, ale istotny tydzień treningowej pracy, potem majowy weekend a po nim z marszu wchodzimy w kumulację dwóch meczy – najpierw 6 maja w środę u siebie z Będzinem a 3 dni później w sobotę z 1.FC Katowice, również u siebie.
🔥 NASI GRAJĄ! 🔥
Przed nami kolejny intensywny tydzień meczowy 💙⚽
Od Żaków, przez młodzików i trampkarzy, aż po seniorów – każdy wychodzi na boisko, żeby walczyć, rozwijać się i reprezentować UKS Szopienice 👊
🏟 Gramy u siebie i na wyjazdach
⏱ Gramy od samego rana do popołudnia
💪 Gramy razem jako jedna drużyna
👉 Sprawdźcie harmonogram i bądźcie z nami!
👉 Każde wsparcie ma znaczenie!
Już jutro tj. 24.04.2026 zapraszamy na kolejne zajęcia w ramach projektu Śląskie Diamenty. Wytypowani zawodnicy otrzymali stosowne zaproszenia od swoich trenerów 🫡
🕒 Godzina: 17:45–19:15
Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią – podczas treningu zostanie nagrany materiał z drona, który posłuży do późniejszej analizy gry zawodników 📹
Zajęcia tradycyjnie poprowadzi
👤 dyrektor sportowy UKS Szopienice – Mariusz Paszkowski
⸻
Tego samego dnia kontynuujemy również rozwój mentalny 🧠
💙💛 Nasi grali 💙💛
Kolejny mecz w lidze orlików rocznika 2015.
Od samego początku mocno atakujemy, co daje nam przewagę i przynosi efekty. W drugiej połowie przeciwnik również pokazuje swoje atuty i uwidacznia, nad czym musimy jeszcze popracować. Mimo to drużyna robi swoje, walczy do końca i nie odpuszcza żadnej piłki. Brawo, brawo, brawo!!!
🔥 NASI GRAJĄ! 🔥
Przed nami kolejny intensywny tydzień meczowy 💙⚽
Od Żaków, przez młodzików i trampkarzy, aż po seniorów – każdy wychodzi na boisko, żeby walczyć, rozwijać się i reprezentować UKS Szopienice 👊
🏟 Gramy u siebie i na wyjazdach
⏱ Gramy od samego rana do popołudnia
💪 Gramy razem jako jedna drużyna
👉 Sprawdźcie harmonogram i bądźcie z nami!
👉 Każde wsparcie ma znaczenie!
💙💛💙💛 Nasi grali! 💙💛💙💛
Pierwszy ligowy mecz drużyny 2015 za nami. Zespół realizował założenia, grał odważnie i zespołowo, tworząc wiele jakościowych akcji. Dobra organizacja gry i zaangażowanie przełożyły się na kontrolę przebiegu spotkania. Solidny, pewny występ – brawo!
⏳ OSTATNIA SZANSA NA NAJNIŻSZĄ CENĘ! Zapisz dziecko na LATO 2026! ☀️⚽
Rodzice, to jest ten moment! Wystartowały zapisy na najbardziej wyczekiwany obóz piłkarski – UKS Szopienice CAMP LATO 2026!
Nie czekajcie na ostatnią chwilę, bo teraz opłaca się najbardziej. Tylko do 15 KWIETNIA obowiązuje promocyjna cena „First Minute”! 📉
🔥 CENA DO 15 KWIETNIA:
👉 1950 zł – cena standardowa
👉 1900 zł – cena dla uczestników obozu zimowego!
Nie przegapcie tej okazji 🙂
Co czeka Wasze dziecko na obozie?
✅ Profesjonalne treningi piłkarskie
✅ Treningi motoryczne i mentalne
✅ Testy motoryczne i piłkarskie oraz warsztaty tematyczne
✅ 3 pełnowymiarowe boiska
✅ Basen z podgrzewaną wodą oraz profesjonalna siłownia
Gwarantujemy realny progres, większą pewność siebie i super integrację drużyny! 🚀
📅 Termin: 31.07 – 06.08.2026
📍 Miejsce: Szalowa Sport Arena (Szalowa)
Liczba miejsc jest ograniczona! Nie pozwól, by cena wzrosła.
👉 Szczegóły i zapisy
Więcej informacji na stronie: https://uksszopienice.pl/uks-szopienice-camp-lato-2026-zapisy-wystartowaly/
🤝 Wspólnie dla rozwoju, przekazanie drużyny Orlika 2016 ⚽️💪
Zgodnie z zapowiedzią przekazaną na początku roku rodzicom oraz zawodnikom drużyny rocznika 2016, z dniem 07.04.2026 przekazuję obowiązki pierwszego trenera drużyny Michałowi Winczakiewiczowi, który dotychczas pełnił funkcję kierownika zespołu.
Trener Adam :
Decyzja ta nie była łatwa, jednak jest w pełni świadoma i wynika przede wszystkim z braku możliwości pogodzenia wszystkich obowiązków związanych z prowadzeniem drużyny, zarządzaniem klubem oraz dynamicznie rozwijającym się projektem indywidualnego treningu DFA.
A najważniejszym aspektem jest dla mnie potrzeba poświęcenia większej ilości czasu najbliższym mi osobom czyli rodzinie.
Jestem przekonany, że skupienie się na zarządzaniu klubem, rozwoju projektu DFA oraz życiu rodzinnym przyniesie długofalowo większe korzyści dla moich najbliższych jak też całej społeczności naszego klubu.
Doświadczenie ostatnich miesięcy jasno pokazuje, że w ramach projektu DFA jestem w stanie znacznie szybciej i efektywniej rozwijać umiejętności zawodników. Praca w małych grupach, maksymalnie do trzech zawodników, pozwala na większą indywidualizację, większą liczbę powtórzeń oraz skupienie się na detalach, co przekłada się na bardzo widoczny progres już w krótkim czasie.
Dlatego też chcę rozwijać szkolenie w kierunku, który obejmuje nie tylko jedną drużynę, ale daje możliwość pracy z każdym chętnym zawodnikiem w klubie, niezależnie od rocznika.
Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim zawodnikom oraz rodzicom za dotychczasową współpracę, zaangażowanie i zaufanie. Moim niezmiennym priorytetem pozostaje dobro moich najbliższych oraz wychowanie zawodnika na jak najwyższym, profesjonalnym poziomie. Wierzę, że rozwój projektu DFA daje dziś jeszcze większe możliwości, aby skutecznie wspierać zawodników w osiąganiu tego celu.
Na koniec chciałbym również podziękować moim najbliższym za wyrozumiałość i cierpliwość, szczególnie w momentach, gdy często brakowało dla nich czasu, i za to BARDZO DZiĘKUJĘ 🙏 😊
Do zobaczenia w projekcie DFA , zapraszam wszystkich którzy jeszcze nie byli na treningu, naprawdę warto sobie pomóc.💙💛⚽️💪