Nasi Grali – Juniorzy B1

Nasi Grali – Juniorzy B1

Mecz z Javą Sosnowiec rozpoczęliśmy niepewnie, jeszcze trochę nie przyzwyczajeni do warunków gry na naturalnej, grząskiej i śliskiej po deszczu nawierzchni boiska i już w 5 minucie meczu nasi rywale objęli prowadzenie po prostopadłym podaniu, gdzie napastnik gości wykorzystał problem z nieudaną próbą wyprowadzenia piłki przez jednego z naszych obrońców, przez co piłka przeszła dalej a dysponujący lepszą reakcją i szybkością napastnik gospodarzy wyszedł „sam na sam” z naszym bramkarzem Frankiem i było 0:1. Później mecz na chwilę się wyrównał, ale tylko na chwilę. Widać było, że rzeczy, które nasi zawodnicy robią zwykle z piłką „u nas” tu niekoniecznie wychodzą a piłka, na zupełnie innej nawierzchni do której nie przywykliśmy, wybitnie im utrudnia panowanie nad nią.

W 23 minucie meczu było już 0:2. Znów mimo ogromnych starań i mimo niepodważalnych możliwości technicznych naszego obrońcy, ten gdzieś być może na chwilę poślizgnął się na nodze postawnej, bo piłka uciekła mu spod nóg co skrzętnie wykorzystał zawodnik gości, znów korzystając z tego niezamierzonego „prezentu” i znów wygrywając starcie oko w oko z odważnie skracającym kąt wyjściem z bramki Frankiem.

Kilka minut później gospodarze, łapiąc przysłowiowy „wiatr w żagle” ruszyli po kolejną bramkę i w 28 minucie tylko poprzeczka uratowała nas od kolejnego gola. Niestety na krótko, bo dwie minuty później zbyt długo wyprowadzana piłka z bocznej strefy naszej obrony doprowadziła do utraty posiadania, piłka znalazła się u rywali, którzy skierowali się w strefę środkową tuż przed polem karnym i zawodnik gości naprawdę dobrym uderzeniem z dystansu, z rotacją, wpakował piłkę do siatki. Mimo tak niekorzystnych wydarzeń i straconych bramek, nadal walczyliśmy.

Tuż przed przerwą wywalczyliśmy rzut rożny pod bramką rywala. Stałe fragmenty gry – rzuty rożne i rzuty wolne, to element, którym poświęcamy raz w tygodniu jakiś tam fragment jednej z jednostek treningowych, dążąc do poprawy skuteczności ich egzekwowania. Są one przecież częścią gry i mogą mieć znaczące przełożenie na wyniki. Małymi kroczkami poprawiamy się w tym elemencie i ten mecz też wyraźnie potwierdził tą tezę. Bo właśnie wykonując ten rzut rożny, Radek Pach doskonale dośrodkował w pole karne na wbiegających zawodników a jeden z nich – Adrian Richter, zamknął to skuteczną finalizacją z bliskiej odległości do bramki. Do przerwy 1:3.

Po przerwie wychodzimy nadal w tym samym składzie, ale nieco podniesieni na duchu, z nową nadzieją na podjęcie walki. Nieco ponad 10 minut po rozpoczęciu drugiej odsłony meczu, jeden z naszych piłkarzy zostaje nieprzepisowo zatrzymany jakieś 25 metrów od bramki rywali i mamy kolejny stały fragment gry, ale tym razem rzut wolny. Do piłki podchodzi Adrian Richter, pozostali koledzy z zespołu wiedzą jak się ustawić i zachować, co ćwiczyliśmy na treningach i kiedy ruszyli w kierunku bramki, Adrian podkręconą piłką dograł w ich kierunku piłkę a Ksawery Błaszczyk niemal dosłownie wpakował się z piłką do bramki, nie zważając jeszcze po drodze na chaotyczne próby wybicia tej piłki przez obrońców.

Niestety, kiedy wydaje się, że „złapaliśmy” rywali i zaraz możemy zaatakować ponownie, by wyrównać stan meczu, w ciągu dwóch minut !!! tracimy dwie bramki i to znów nie po jakiejś zawrotnej grze rywali, ale po naszych pomyłkach pod własną bramką.

W 62 minucie wprowadzamy na boisko naszego jedynego rezerwowego tego dnia Beniana Labanau za Maćka Wydrycha, który sam prosił o zmianę, przestawiamy zawodników na pozycjach, tak by Benian zajął miejsce w środku pola a nasz wszechstronny, waleczny i ambitny Błażej Kużma zajął miejsce Maćka na lewej stronie obrony, bo nikt inny w tej chwili lepiej, by tam nie pomógł. I co by nie powiedzieć, Błażej to zawodnik, który nie tylko zrobił niezwykły progres rozwojowy w ostatnich tygodniach, nie tylko wywalczył sobie miejsce w „podstawie” (i to nie było wymuszone brakami, bo ostatnio byli dwaj inni rezerwowi a dziś jeden), ale jest przede wszystkim zawodnikiem zaangażowanym i sumiennie starającym się wykonywać swoje zadania jakie mu się powierza. Dziś też to robił i to na trzech różnych pozycjach, przesuwany zgodnie z potrzebami na dany moment meczu.

Benian wniósł sporo dobrego do naszej gry, starał się, był błyskotliwy i przebojowy, zaznaczając swoją obecność w meczu, mimo krótszego czasu gry. Niestety mimo starań, jego i pozostałych naszych piłkarzy, nie udało się ponownie zredukować przewagę rywali a kwadrans przed końcem meczu Java postawiła „kropkę nad i” zamykając to spotkanie swoim szóstym golem.

Mimo porażki, jestem dumny z pracy, jaką wykonaliśmy w tym meczu. Z zaangażowania i starań moich piłkarzy. Wierzę w tych chłopaków i wiem, że razem możemy osiągnąć wiele. Każdy mecz to dla nas lekcja i krok do przodu. Trzeba pamiętać o tym, że nasz zespół, odkąd go przejąłem 23 lutego a więc nie tak dawno, przechodzi proces odbudowy. Wciąż walczymy o stabilizację i rozwój, wierząc, że sezon przyniesie nam pierwsze punkty i na koniec rundy ta drużyna będzie miała na swoim koncie jakiś dorobek punktowy, choć co trzeba podkreślić, najważniejszym celem dla nas jest rozwój indywidualny i wyraźne postępy w grze naszych piłkarzy. Na koniec pragnę podziękować rodzicom zaangażowanym w pomoc z transportem na mecz.” – podsumowuje trener.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Najnowsze wpisy